Nie jesteś zadowolona z zakupu? Zwróć go!

posiada: 2 komentarze

Kilka dni temu poprosiłam męża, żeby zrobił zakupy. Wręczyłam mu listę potrzebnych produktów, bo od pewnego czasu bez niej nie wychodzimy do sklepu. Mąż wrócił obładowany (tygodniowe zakupy dla 5-cio osobowej rodziny to nie lada wyzwanie dla mięśni), pochował produkty w odpowiednie miejsca i zostawił paragon. Kilka godzin później spojrzałam na kwotę – była kilkadziesiąt złotych wyższa niż zazwyczaj. Zdziwiona zaczęłam się przyglądać, co właściwie na tym paragonie się znajduje. Okazało się, że między innymi ryż za ponad 11 zł! Konkretnie były to 2 małe opakowania ryżu jaśminowego z upraw ekologicznych. Mój mąż twierdził, że nie było tego, co zazwyczaj kupujemy, więc wziął właśnie taki. Nie spodziewał się chyba, że ta powszechnie uważana za tanią sieć spożywcza, może sprzedawać tak drogi produkt 🙂

Następnego dnia, przygotowując dzieciom drugie śniadanie do szkoły, otwieram zafoliowane jabłka, a tam… kilka psujących się i gnijących owoców. Zresztą zobacz sama

Nie namyślając się długo, postanowiłam zgłosić się do sklepu z reklamacją. Porażki zakupowe nauczyły mnie, żeby tak szybko nie wyrzucać paragonów, więc o dowód zakupu nie musiałam się martwić. Wychodząc z domu, przypomniał mi się ten nieszczęsny ryż, którego ceny wciąż nie mogłam strawić. „Spróbuję go zwrócić, skoro i tak idę zareklamować popsute jabłka” – pomyślałam.

 

Jak się skończyła ta historia?

Okazało się, że moja reklamacja popsutych jabłek nie została przyjęta. Gdybym przyszła do sklepu tego samego dnia, w którym dokonałam zakupów, prawdopodobnie nie byłoby problemu. Pani stwierdziła, że nie wie, co ja robiłam z jabłkami przez ten czas (najwidoczniej dopuszczała wersję, że rzucałam nimi i dlatego są takie poobijane 🙂 ). Co ciekawe, kilka miesięcy wcześniej reklamacja spleśniałego pomidora w innym dniu niż zakupy, została przyjęta bez problemu. Z tą różnicą, że rozmawiałam z innym kierownikiem 🙂 Gdy padło pytanie, dlaczego chcę zwrócić ryż, uzasadniłam to zgodnie z prawdą, że mąż kupił inny niż chciałam. Miałam już odejść zrezygnowana, ale okazało się, że ryż zostanie zwrócony bez problemu!

 

Dobra wola sprzedawcy czy obowiązek?

Trochę skołowana tym, na jakich zasadach można dokonywać zwrotów, zaczęłam szperać w przepisach. Byłam zaskoczona, że tak naprawdę zależy to od… dobrej woli sprzedawcy! Nie ma konkretnych regulacji, które odnoszą się do zakupów w sklepach stacjonarnych. Jedynie kupując przez internet lub poza siedzibą firmy (czyli na przykład na pokazach, targach czy przez telefon), mamy ustawowe 14 dni na zwrot. Termin ten jest liczony od momentu otrzymania przesyłki z towarem i sprzedawca ma obowiązek się do tego dostosować. Ważne, żeby w tym terminie złożyć oświadczenie o odstąpieniu od umowy, w dowolnej formie (listownie, mailowo, smsem czy nawet telefonicznie). Nie musisz podawać żadnego powodu! Sprzedawca powinien Ci też zwrócić za przesyłkę, która była doliczona do kwoty zakupu. Tu jest jednak pewien haczyk! Sprzedawca musi Ci zwrócić koszt najtańszej przesyłki, którą ma w swojej ofercie. Jeśli przy zakupie wybrałaś droższą dostawę, to musisz się liczyć ze stratą, wynikającą z różnicy między tymi dwoma opcjami. Odsyłając towar do sprzedawcy, robisz to już jednak na własny koszt.

A jak wygląda wzór odstąpienia od umowy? Często dostarczy Ci go sprzedawca, aby łatwiej było mu zidentyfikować towar i zwrócić poniesione koszty. Możesz też skorzystać z poniższego wzoru, który dla Ciebie przygotowałam.

WZÓR ODSTĄPIENIA OD UMOWY

 

Rozumiemy, że możesz się rozmyślić

Robiąc zakupy w sklepach odzieżowych czy obuwniczych, czasem widziałam informację, ile dany sklep daje czasu na zwrócenie towaru. To celowa polityka, mająca na celu „ocieplić” wizerunek sprzedawcy. Poza tym dużo chętniej coś kupimy, gdy możemy spokojnie się zastanowić, czy faktycznie chcemy korzystać z danego produktu. Jeśli nie wiesz, czy dany sklep pozwala na zwroty i na jakich zasadach, to zapytaj sprzedawcy lub przeczytaj w regulaminie.

 

Kiedy warto skorzystać ze zwrotu

Czasem zdarza się, że żałujemy jakiegoś zakupu już po powrocie do domu. Mam wrażenie, że wtedy otwierają się nam klapki w oczach i widzimy znacznie więcej niż w sklepie 🙂 „Te buty nie są w moim stylu!”, „Po co mi kolejna wieczorowa sukienka?”, „ Ta bluzka leży na mnie beznadziejnie…” – tego typu myśli mogą Ci przebiegać przez głowę. Może zdarzyć się też tak, że ktoś bliski powie Ci szczerze: „Niezbyt dobrze w tym wyglądasz”. W takich sytuacjach możliwość zwrotu jest jak wybawienie.

Podobnie, gdy kupujemy coś dla innej osoby. Kiedy moje dzieci były małe, moi rodzice czasem kupowali dla nich jakieś ubranka. Aby nie ciągać kilkuletnich wnuków ze sobą po sklepach, pytali o możliwość zwrotu towaru. Dzięki temu w domu na spokojnie można było wszystko przymierzyć.

To samo dotyczy zakupów, które robimy dla kogoś w ramach prezentu. Gdy nie jesteśmy pewne, czy nasz wybór spodoba się obdarowanej osobie, to lepiej wcześniej zapytać w sklepie o możliwość zwrotu.

Czasem sprzedawcy dopuszczają opcję oddania towaru, ale pod warunkiem, że … kupimy coś innego. Możliwość wymiany towaru na inny w tym samym sklepie to pewnego rodzaju kompromis, który też zależy od dobrej woli sklepu. Ważne, żeby nie wyrzucić paragonu, nie oderwać metki, no i nie zacząć tego używać!

 

A jak to jest z żywnością?

Szczerze mówiąc, nie przyglądałam się polityce supermarketów spożywczych w tej kwestii, ale z tego, co udało mi się znaleźć w internecie, to każdy z nich ma inne regulacje. Zwroty są możliwe, ale zwykle są jakieś wyłączenia grup produktów. Czasem zamiast gotówki otrzymamy… bon do tej sieci na kolejne zakupy. Weszłam też na stronę tej sieci supermarketów spożywczych, w której ja dokonywałam zwrotu. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Było tam wyraźnie napisane, że zwrot produktów jest przewidziany tylko dla wąskiej grupy towarów i na pewno ryż jaśminowy z upraw ekologicznych nie zaliczał się do żadnej z nich. Okazało się, że czynnik ludzki odegrał w kwestii decyzji spore znaczenie 🙂 Gdybym jednak nie miała śmiałości, aby spróbować zwrócić ten nieszczęsny ryż (choć wiedziałam, że narażam się na dziwną reakcję), to sama bym sobie odebrała tę szansę.

Nie próbowałam niczego zwracać w mniejszych sklepach spożywczych. Wydaje mi się, że zwykle stawiają one na utrzymanie klientów, więc prawdopodobnie próba oddania do sklepu czegoś, co nie zostało rozpakowane, zakończyłaby się sukcesem.

 


Podsumowując, chciałabym Cię zachęcić do tego, abyś odważnie pytała o możliwość zwrotu. Gdy ulegasz impulsywnym zakupom lub wręcz przeciwnie, potrzebujesz czasu do namysłu, to jest to dla Ciebie świetne rozwiązanie 🙂 Nie ma się czego wstydzić! Jeśli nie jesteś zadowolona z zakupu, kupiłaś coś przez pomyłkę lub po prostu się rozmyśliłaś, spróbuj skorzystać z dobrej woli sprzedawcy. Nie ma gwarancji, z jaką reakcją się spotkasz, ale chyba najgorsze, co możesz usłyszeć, to zwykłe „Nie”. Tak naprawdę nic nie tracisz! Najlepiej jednak jeszcze przed zakupem upewnić się, czy sklep dopuszcza taką możliwość. Choć jak widać na moim przypadku, czasem dobra wola sprzedawcy może przymknąć oko na regulamin 🙂 A jeśli chcesz być na 100% pewna, że masz czas do namysłu, korzystaj z zakupów internetowych. Wtedy sprzedawca nie może Ci odmówić! No chyba, że powiadomiłaś go o chęci zwrotu towaru później niż 14 dni od momentu otrzymania przesyłki…


A może masz już jakieś doświadczenie w kwestii zwrotów, którym chciałabyś się podzielić? Zapraszam serdecznie do komentowania!

 

 

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się, a otrzymasz maila, gdy pojawi się nowy!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.