Jakie światło dasz swoim wydatkom?

posiada: 2 komentarze

Kilka lat temu w Nowej Zelandii grupa naukowców postanowiła przeprowadzić badanie. Wybrano tysiąc osób, które obserwowano od narodzin przez … 32 lata. Widać, że badaczom bardzo zależało, aby ich wyniki były rzetelne 🙂 Jednym z celów tak długiej obserwacji dużej liczby osób było znalezienie odpowiedzi na pytanie, dlaczego jedni radzą sobie lepiej z pieniędzmi, a inni znacznie gorzej. Brano pod uwagę wiele czynników, które mogą mieć na to wpływ – począwszy od przynależności do grupy społecznej, aż po poziom IQ. Myślę, że wynik badania zaskoczył nawet tych, którzy analizowali spływające raporty. Okazało się, że największe znaczenie w mądrym posługiwaniu się pieniędzmi odgrywa … samokontrola. Tak, coś tak niepozornego, czego chyba każdy musi się nauczyć, bez względu na pochodzenie czy wykształcenie. Wiele zależy od tego, w jaki sposób byłaś wychowywana, na ile Ci pozwalano, ale moim zdaniem nawet będąc dorosłym można (a nawet trzeba!) wyrobić sobie nawyk kontroli swoich zachowań, w tym finansowych. Pewnie jest to dość trudne, gdy do tej pory otoczenie utwierdzało Cię w przekonaniu, że na wszystko możesz sobie pozwolić, że każda rzecz jest w zasięgu Twojego portfela. Chciałabym jednak zmienić Twój tok myślenia i przekonać Cię, że pieniądze są po to, żeby czemuś… służyć. Nie KOMUŚ, a CZEMUŚ. To bardzo istotna różnica.

 

Nazwij swój wydatek

Czynsz, paliwo, ubrania, kosmetyki, rozrywka…. Jeśli się dobrze zastanowić, rodzajów wydatków jest naprawdę sporo i można się w tym nieźle pogubić. Ja zachęcam Cię do tego, żebyś teraz na każdy swój wydatek patrzyła przez pryzmat swoich emocji. Może nie brzmi to zbyt racjonalnie, ale dzięki temu będziesz mogła kontrolować swoje wydatki i oceniać, na ile chcesz je naprawdę ponosić. Jest to o tyle łatwe, że każdy swój przyszły koszt czy chęć zakupu musisz przypisać do 1 z 3 kategorii. Pomoże Ci to podjąć decyzję, czy warto na to wydać swoje pieniądze. Wesprze Cię to też w mądrym zarządzaniu swoimi finansami w kolejnych miesiącach, bo pokaże, na ile racjonalnie już teraz je wydajesz. Zatem bez zbędnego przedłużania podaję te magiczne 3 kategorie, które powinny być Twoim podstawowym doradcą finansowym:


  • Potrzeby
  • Zachcianki
  • Pragnienia

Proste? Czasem tak, bo przykładowo uregulowanie rachunku za prąd z pewnością nie należy do zachcianek czy pragnień. Czasami jednak wybór kategorii nie jest już tak jednoznaczny. Wiele zależy od naszej jakości życia, od otoczenia, w którym przebywamy. Czasem po prostu same przed sobą nie chcemy przyznać, że coś jest ewidentną zachcianką, bo racjonalizujemy sobie, jak bardzo jest to nam potrzebne. Spróbuję więc omówić pokrótce każdą grupę z konkretnymi przykładami, żeby łatwiej Ci było nazywać swoje wydatki.

 

Potrzeby

W tej grupie znajdują się wydatki, których celem jest zaspokojenie Twoich podstawowych potrzeb życiowych i wywiązanie się z zaciągniętych zobowiązań, czyli:

 

– żywność,

– wydatki związane z dbaniem o siebie (fryzjer, kosmetyki, odzież i obuwie),

– koszty mieszkania (czynsz, prąd, woda, gaz, środki czystości),

– telekomunikacja (rachunki telefoniczne, koszty TV i internetu)

– ochrona zdrowia (lekarstwa, produkty profilaktyczne, lekarze),

– transport (bilety komunikacji publicznej, paliwo, utrzymanie auta)

– kredyty,

– opłaty urzędowe (podatki, ZUS),

– składki ubezpieczeniowe (OC/AC, na życie, mieszkanie).

 

I tu być może pojawiło Ci się pytanie – czy to aby na pewno są zawsze potrzeby? Odpowiedź brzmi – to zależy. Dla niektórych koszty AC to wydatek obowiązkowy, dla innych luksus, na który nawet nie mogą sobie pozwolić. Część osób nie wyobraża sobie życia bez Netflixa czy zwykłej kablówki, inni spokojnie się bez tego obędą. Kategorię „potrzeby” powinnaś optymalizować, aby nie ponosić zbędnych wydatków. Jak to zrobić?

 

  1.  Oceń szczerze sama przed sobą, na ile dany wydatek jest faktycznie Twoją potrzebą. Oczywiście jeśli masz już zobowiązanie w postaci umowy Autocasco czy umowy z dostawcą TV, jest to na chwilę obecną koszt, który zaliczysz do tej kategorii. Pytanie, które warto, żebyś sobie zadała, to czy po zakończeniu umowy na pewno dalej chcesz, żeby to była Twoja potrzeba. Nie oglądaj się na innych, tylko sama racjonalnie to oceń.
  2. Sprawdź, czy można te same potrzeby zaspokoić tańszym kosztem. Szukaj tańszych odpowiedników, oczywiście najlepiej bez utraty jakości. Przykładowo – od lat kupujesz to samo masło, ketchup czy inny produkt żywnościowy. Przyzwyczaiłaś się, nie masz do niego zastrzeżeń. A może w międzyczasie pojawiło się na rynku coś podobnego, co jest tańsze i równie smaczne? Boisz się spróbować, bo nie było tego w reklamie? Pamiętaj, że gust i smak są sprawą indywidualną, najlepiej więc opierać się na swoich doświadczeniach. Inny przykład – zachorowałaś i masz na recepcie określone leki, ale farmaceuta proponuje Ci tańsze odpowiedniki. Jaka jest Twoja reakcja? Jeśli skład obu leków jest ten sam i poleca Ci to wykwalifikowana osoba, to czemu masz przepłacać?

 

Zachcianki

Zwykło się myśleć, że do tej kategorii zaliczamy szeroko pojęte używki (papierosy, alkohol, słodycze) i zakupy spontaniczne, pod wpływem emocji. A co powiesz na to, że większość z tych kategorii, które wymieniłam przy potrzebach, też mogą być zachciankami?

Najprostszy z brzegu przykład – buty. Wydatek związany z dbaniem o siebie, przecież musisz jakoś wyglądać. Tylko czy na pewno kolejna para butów jest Twoją potrzebą? A jeśli tak, to czy buty określonej marki są Ci tak potrzebne, czy wybór producenta jest już zachcianką? Mam 3 pomysły, jak możesz sobie ułatwić odpowiedź na te pytania:

 

  1. Zobacz to czarno na białym. Narysuj poziomą linię. Na jednym końcu napisz „POTRZEBA”, na drugim „ZACHCIANKA”. Pod potrzebą napisz, jakie najtańsze buty udało Ci się znaleźć, które jesteś w stanie zaakceptować. Pod zachcianką napisz, jakie są najdroższe buty, które też chętnie byś widziała na swoich stopach. Przyjrzyj się obu cenom i podejmij decyzję, albo poszukaj czegoś, co leży gdzieś pośrodku.
  2. Policz, ile musisz pracować, żeby sobie tę rzecz kupić. Jeśli otrzymujesz regularne wynagrodzenie, podziel jego wartość przez liczbę przepracowanych w miesiącu godzin. Gdy masz nieregularne wpływy, weź pod uwagę średnią z ostatnich kilku miesięcy. To ile zarabiasz na godzinę- 15, 20, a może 80 zł? Spójrz teraz na cenę butów, które podejrzewasz, że mogą być Twoją zachcianką. Ile godzin musisz pracować, żeby za nie zapłacić? Czy to na pewno jest tyle warte i czy aby na pewno Cię na to stać?
  3. Prześpij się z tym – aby wyeliminować emocje, które Tobą kierują, odłóż decyzję o zakupie do następnego dnia (a nawet kilku dni). Po tym czasie będziesz w stanie bardziej racjonalnie ocenić swój zakup. Nie bój się, że taka okazja już się nie trafi. Ja mam wrażenie, że non stop widzę w sklepach informację o wyprzedażach czy promocjach.

Zachcianki warto minimalizować, a nawet eliminować, bo tak naprawdę niczemu nie służą. Poprawiają Ci chwilowo nastrój, ale po krótkim czasie już nie przynoszą tyle radości.

 

Pragnienia

To grupa wydatków, którą powinnaś maksymalizować. Tak, dobrze przeczytałaś – wydawaj tu tyle, na ile pozwala Ci stan Twojego konta. Jest tylko jeden warunek –  musisz mieć zagwarantowane środki na Twoje potrzeby i zobowiązania. Oczywiście nie namawiam Cię, żebyś zaciągała kredyty na spełnianie swoich pragnień, ale podeszła do tego z pewnym planem. Jak się zapewne domyślasz, pragnienia to coś naprawdę fajnego, co wypływa z Twojego serca, z chęci do dalszego rozwoju. Ten rodzaj wydatków daje Ci też doświadczenie prawdziwego piękna, głębokiej radości czy nawet sensu istnienia. Zrealizujesz swoje pragnienia, jeśli zrozumiesz, jak bardzo są dla Ciebie ważne i będziesz systematycznie odkładać na nie część swoich zarobków. A co konkretnie możesz zaliczyć do tej grupy? Znów zależy to od Twoich preferencji, ale dam Ci kilka podpowiedzi. Pragnienia, które często się pojawiają, to podróże, kultura, cele charytatywne, wydatki na edukację i rozwój, remont mieszkania. Dzięki nim w znaczący sposób poprawia się Twoja jakość życia i Twoje doświadczenia, a dzięki temu możesz być po prostu lepszym… człowiekiem. Temu właśnie służą pieniądze, które masz do dyspozycji.

 

Niech Ci się zapali lampka

A wracając do pytania z tematu tego wpisu: jakie światło dasz swoim wydatkom? Przyjrzyj się tym 3 kategoriom i poczuj się jak kierowca na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną. Jakim wydatkom dasz określony kolor? Chwila namysłu i … sprawdzamy, czy myślimy podobnie 🙂


  • Potrzeby – światło zielone. Jeśli masz jakieś przychody, w pierwszej kolejności pamiętaj o tej grupie wydatków. Nie myśl o podróży do ciepłych krajów, jeśli Twoje rachunki nie są zapłacone lub nie stać Cię na wykupienie lekarstw.
  • Pragnienia – światło żółte. Wytrzymaj chwilę, jeszcze nie ruszaj z zakupami, dopóki nie uzbierałaś konkretnej kwoty lub nie jesteś pewna, czy starczy Ci na Twoje potrzeby. Rozumiem, że pragniesz co miesiąc oglądać spektakl w teatrze albo rozpocząć kurs nowego języka, ale czy nie zapomniałaś przypadkiem o zapłacie kolejnej raty kredytu?
  • Zachcianki – światło czerwone. Tu się dobrze zastanów, zanim podejmiesz decyzję, czy faktycznie chcesz coś kupić.

Kontroluj się, używaj swoich wewnętrznych świateł, a dzięki temu nie wlepisz sama sobie słonego mandatu za szarżowanie na finansowych drogach 🙂 A może podzielisz się w komentarzu, jakie masz pragnienia?

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się, a otrzymasz maila, gdy pojawi się nowy!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.