Bezmiar trudno ogarnąć

posiada: Brak komentarzy

 

Znasz pewnie to uczucie, gdy przytłacza Cię nadmiar obowiązków, jakie musisz lub powinnaś wykonać. Gdzieś z tyłu głowy siedzą te „przypominajki”, które nie pozwalają do końca się zrelaksować, czy na spokojnie zaplanować, czym się po kolei zająć. Wszystko wydaje się ważne i pilne jednocześnie, a Ty przecież się nie rozdwoisz, nie dasz rady tego ogarnąć. Masz wrażenie, że w starciu z tym bezmiarem zadań jesteś bezsilna, prawda?

Podobnie jest z pieniędzmi, a raczej z wydatkami, które mają pokryć. Zdajesz sobie sprawę, ile ich jest w ciągu miesiąca? Często myślimy kategoriami – zapłacić rachunki, zrobić zakupy spożywcze, zatankować auto, kupić kosmetyki i środki czystości, od czasu do czasu coś do ubrania i wyjście „na miasto”. Tylko te kategorie w ciągu miesiąca potrafią nieźle urosnąć, a czasem dochodzi kilka nowych, które nawet nie przeszły nam przez myśl. Zdarza się też, że o niektórych wydatkach zwyczajnie zapominamy lub udajemy przed sobą, że nas nie dotyczą.

„Czy to można w ogóle ogarnąć?!” – zadajesz sobie pewnie pytanie. Przyjrzyjmy się temu wszystkiemu bliżej, dzieląc wydatki na 3 grupy. To już pozwoli choć trochę nad nimi zapanować. Żeby łatwiej było je zrozumieć, nadałam in tytuły polskich piosenek. Kojarzysz je (i te wydatki)? 🙂

 


  •  A ja rosnę i rosnę

To grupa wydatków, które dobrze znamy, bo aż do znudzenia pojawiają się co miesiąc. Na pewno można do niej zaliczyć zakupy spożywcze, rachunki, koszty paliwa, kosmetyków i środków czystości. To konieczne wydatki, bez których codzienne funkcjonowanie wydaje się niemożliwe, takie absolutne minimum. Jeśli wydajesz pieniądze na którąś z tych kategorii, to czujesz się usprawiedliwiona, bo to przecież wydatki pierwszej potrzeby. Jednak gdy się nad tym spokojnie zastanowisz, a najlepiej, gdy to zobaczysz na konkretnych kwotach, które wydałaś w ciągu miesiąca, to zrozumiesz, że zwykle wydajesz więcej niż trzeba. Zwłaszcza, gdy zwiększają się Twoje dochody.

 

  • Jestem tu nowa

Kupiłaś samochód, pojawiło się dziecko, przygarnęłaś psa, zachorowałaś na przewlekłą chorobę… Co łączy te wydarzenia? To, że nie wiążą się z jednorazowymi wydatkami, ale będą w kolejnych miesiącach generować koszty i zmienią nie tylko Twój dotychczasowy styl życia, ale też sposób wydawania pieniędzy. Zdarza się, że te sytuacje planujemy (jak kupno samochodu), ale też mogą pojawić się nieoczekiwanie (jak choroba). W obu przypadkach warto pamiętać, że ta nowa kategoria dołączy do tych, które pojawiają się co miesiąc. Trzeba przecież co jakiś czas zatankować paliwo i opłacić ubezpieczenie. Musisz praktycznie codziennie wydawać pieniądze na utrzymanie dziecka czy zwierzęcia. Gdy chorujesz przewlekle, zwykle co miesiąc zostawiasz sporą kwotę w aptece. I tak już będzie przez dłuższy czas.

 

  • Czy mnie jeszcze pamiętasz?

No właśnie, zdarza się pewnie również Tobie, że o niektórych wydatkach zapominasz. A może celowo nie chcesz o nich pamiętać, odsuwasz je gdzieś na skraj swojej świadomości. Dlaczego? Bo na samą myśl Cię przerażają … swoją wielkością. Czasem wstydzisz się przyznać sama przed sobą, że masz na nie ochotę, choć to nie są artykuły pierwszej potrzeby, a Ty co miesiąc ledwo wiążesz koniec z końcem. To zwykle dosyć spore wydatki, które nie pojawiają się co miesiąc. Przykłady można mnożyć – zorganizowanie uroczystości rodzinnej (od imienin po ślub), wakacyjny wyjazd, prezenty na Święta Bożego Narodzenia, kurs internetowy, nowa sofa, wyprawka szkolna… Jest tego trochę. Łączy je to, że możesz się ich spodziewać i je zaplanować (bo pojawiają się np. co roku, bo od dłuższego czasu nie możesz już patrzeć na swoją sofę).  Często chcemy o nich zapomnieć, bo są dosyć bolesne dla naszej kieszeni i mamy nadzieję, że jakoś damy radę. Zdarza się, że wybieramy najwygodniejsze wyjście, czyli kredyt. Płacimy wtedy dodatkowo – albo stresem, albo dodatkowymi kosztami w postaci odsetek od kredytu. A po co?


 

 

 

Bez miar trudno ogarnąć

 

Tak naprawdę nie wiesz, ile pieniędzy masz do dyspozycji i co jest Ci potrzebne, dopóki tego nie sprawdzisz. Bez miar nie możesz tego policzyć – nie ogarniesz tak po prostu bezmiaru wydatków. Musisz mieć konkretne narzędzia, które pomogą Ci zrozumieć, ile pieniędzy możesz wydać i jak szybko one uciekają. Tak jak nie upieczesz ciasta bez odpowiedniej formy czy nie odkurzysz dywanu bez odkurzacza, tak i w przypadku zarządzania swoimi pieniędzmi nie dasz rady bez właściwych narzędzi.

Głównym „pomocnikiem” jest budżet domowy. Wiem, że z racji swojej nazwy może kojarzyć się z czymś, co jest w stanie zrobić tylko Minister Finansów. W dodatku na tyle nieudolnie, że brakuje w nim kilkudziesięciu miliardów zł :). Wyrażenie „domowy plan finansowy” moim zdaniem lepiej pasuje do tego, żeby osiągać cele, które sobie wymyślimy. Taki jest właśnie powód stosowania tego narzędzia – większa kontrola nad wydatkami, aby zrealizować swoje cele finansowe. Ja oprócz tego mam jeszcze kilku innych „pomocników”, którzy pomagają mi okiełznać domowe finanse. Jakich? To będę zdradzać stopniowo w kolejnych wpisach, szerzej omawiając też budżet domowy. Mam nadzieję, że chętnie do nich zajrzysz 🙂

Podobał Ci się ten artykuł?

Zapisz się, a otrzymasz maila, gdy pojawi się nowy!

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.